AktualnościAktualności
PoWtŚrCzPtSoNd
0102
030405 06070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31

Strategia komunikowania w sytuacji kryzysowej, a eksplozja saletry amonowej w Bejrucie

Środa, 5 sierpnia, 2020

Oczywiście od 4 sierpnia wszystkie oczy i obiektywy skierowane na Liban/Bejrut. Anihilowało 2750 ton saletry amonowej. Straty w ludziach i materiałowe ogromne. Jak to się dalej potoczy? Z pewnością scenariusz będzie inny, ale i tak warto sobie przypomnieć 21 września 2001 i zdarzenia we Francji. Ktoś kojarzy hasła AZF / Tuluza / Grande Paroisse / TotalFinaElf / 300 ton, 31 ofiar, ok. 2500 ciężko rannych, 8000 lekko rannych, łącznie ponad 30 tys. poszkodowanych (także materialnie)? / kilka mld USD wypłaconych odszkodowań. No właśnie, jeśli nie kojarzycie to wyjaśnieniem może byc fakt, że dziesięć dni wcześniej mieliśmy przecież 11 września atak na Dwie Wieże w USA. Warto pamiętać o tym mechaniźmie wypierania w ramach projektowania własnych strategii komunikowania (crisis management / crisis communication). Warto także zastanowić się jaka może być rola agencji public relations w trakcie podejmowanych działań. Głównego komunikatora czy zewnętrznego doradcy?

W Bejrucie obecnie trwa etap ratowania ludzi. Na rozliczenia przyjdzie czas. Dla nas - ludzi od komunikowania - istotna jest analiza przekazów/wypowiedzi. Być może warto pokazać członkom zarządów wnioski z obu eksplozji i zastanowić się kiedy ostatni raz we własnej firmie robiona była symulacja i jaki scenariusz zakładała?

Według gazeta.pl Premier Libanu Hassan Diab w wystąpieniu telewizyjnym zapowiedział, że osoby odpowiedzialne za tragedię zostaną ukarane. "...Odpowiedzialni za nią zapłacą. O zagrożeniu, jakie stwarza ten skład materiałów wybuchowych umiejscowiony koło portu, wiadomo było od 2014 roku". Nie dziwi mnie fakt, że o czymś wiedziano i nie zareagowano, dziwi za to fakt, że premier o tym mówi w tak krótkim czasie od zdarzenia. Można przez to przypuszczać, że wiedza o zagrożeniach była w posiadaniu bardzo wysoko postawionych osób. Spójność i logiczność przekazu w sytuacjach kryzysowych jest istotna, a pod presją bardzo trudno ją zachować.

Wracając do AZF i TULUZY. Po siedmiu latach tj. 23 lutego 2009 ruszył proces. Po jedenastu latach od eksplozji, w 2012 roku zapadł wyrok - błąd pracownika/przypadkowe pomieszanie wybuchowych substancji. Dyrektor zakładu dostał wyrok 3 lat pozbawienia wolności, w 2 lata w zawieszeniu.

Bardzo ciekawych wniosków dostarcza analiza autorstwa Agnieszki Gajek, Olgi Gałkowskiej i Wojciecha Zatorskiego zatytułowana "Poważne awarie przemysłowe w przemyśle nawozowym – na przykładzie awarii w Tuluzie" zamieszczona w czasopiśmie CHEMIK (2014,68,3,235–240) cyt. "...Zgodnie z wymaganiami dyrektywy dotyczącej przeciwdziałania poważnym awariom przemysłowym – Dyrektywa Seveso II – zakład AZF został zaliczony do kategorii zakładów dużego ryzyka. W związku z tym prowadzący był zobligowany do wykonania wielu określonych w prawie procedur, w tym także do dokonania oceny ryzyka oraz sporządzenia raportu bezpieczeństwa i wewnętrznego planu operacyjno–ratowniczego. Strefa zewnętrznego planu operacyjno–ratowniczego objęła 16 tys. osób. Żaden z 36. proponowanych scenariuszy awaryjnych nie przewidział zdarzenia na taką skalę, a w każdym z nich ryzyko wybuchu uznano za pomijalnie małe...".

Szacowanie ryzyka to także szacowanie kosztów. Teoretycznie eksperci od compliance powinni czuwać i wspierać audytorów/ludzi od komunikowania, aby znaleźć równowagę między chęcią maksymalizacji zysku, a cięciem kosztów, które prowadzi do zmiany prawdopodobieństwa zaistnienia zdarzeń kryzysowych. W praktyce często kończy się klasycznie - błędem ludzkim wynikającym w bezpośredni lub pośredni sposób z oszczędności.

Zapraszamy do komentarzy na naszym profilu FB

 

^

© 1994-2020 Prelite Public Relations. Wszystkie prawa zastrzeżone. Google+